środa, 21 lutego 2018

W swetrach na Donbas!


W modnej koszernej restauracji przy Pl. Konstytucji zasiedli do gęsich bibków i pejsachówki trzej hipsterzy w powyciąganych swetrach. Od tych kononowiczowskich różniły się tylko tym, że nie posiadały wzorków. Hipsterzy dbali o to aby ich dzianinka była monochromatyczna, bez zygzaków a la Kononowicz.
-Dawid zamawia, Zbyszek płaci - wykrzykiwał ochoczo najtrzeźwiejszy z nich Samueleira. 
-Dzisiaj będzie dahmo, z tymże nie napewhno- zanucił wywołany brodacz w najbrudniejszym swetrze Dawid Dickstein.
-Zbyszek a co ty taki niemhawy, dopytywali najstarszego kompana od kielicha.
-Ku..., ofensywa w Donbasie mi się spóźnia, cyborgi dostają lanie od rusków, a my mamy zobowiązania wobec naszych sponsorów, za swoje nie pijecie. Co smaczna wódzia? Musimy polaczków wysłać na wojenkę.- odparował  kolega Bolka z legendarnego styropianu Zbigniew Łgarzyk.
-To co hobić?- zaskrzeczał brodacz z akcentem jakby kształcił się na paryskiej Sorbonie.
Jak tto co - czkał Łgarzyk, -ty Samueleira zanim cię nie wywalą na krótkowzroczną mordę z tej telewizji monarchicznej głoś wszem i wobec: Donbas nasza sprawa! Zanuć im "Jak to na wojence ładnie". Ty Dawidku lepiej nie wychylaj się z tym różańcem na szyi. Różańca na szyi się nie nosi, szwankują ci kompetencje międzykulturowe. Siedź w Kijowie na Majdanie i trzymaj ręce na portfelu nie wychylaj się z tym swoim udawanym, paryskim akcentem, zresztą Chachłów ten akcent nie razi.
-No to Samuelek poliwaj, tolki nie preliwaj! Sława Ukrainie, gerojom sława!
"Naływajmo bratja kryształewi czaszy
szczob szabły ne brały, szczob puły mynały
hoływonki naszy."- nucili zgodnym chórem już całkiem zalani hipsterzy w swetrach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz