W modnej koszernej restauracji przy Pl. Konstytucji
zasiedli do gęsich bibków i pejsachówki trzej hipsterzy w
powyciąganych swetrach. Od tych kononowiczowskich różniły się
tylko tym, że nie posiadały wzorków. Hipsterzy dbali o to aby ich
dzianinka była monochromatyczna, bez zygzaków a la Kononowicz.
-Dawid zamawia, Zbyszek płaci - wykrzykiwał
ochoczo najtrzeźwiejszy z nich Samueleira.
-Dzisiaj będzie dahmo, z tymże nie napewhno-
zanucił wywołany brodacz w najbrudniejszym swetrze Dawid Dickstein.
-Zbyszek a co ty taki niemhawy, dopytywali
najstarszego kompana od kielicha.
-Ku..., ofensywa w Donbasie mi się spóźnia,
cyborgi dostają lanie od rusków, a my mamy zobowiązania wobec
naszych sponsorów, za swoje nie pijecie. Co smaczna wódzia? Musimy
polaczków wysłać na wojenkę.- odparował kolega Bolka z
legendarnego styropianu Zbigniew Łgarzyk.
-To co hobić?- zaskrzeczał brodacz z akcentem
jakby kształcił się na paryskiej Sorbonie.
Jak tto co - czkał Łgarzyk, -ty Samueleira zanim
cię nie wywalą na krótkowzroczną mordę z tej telewizji
monarchicznej głoś wszem i wobec: Donbas nasza sprawa! Zanuć im
"Jak to na wojence ładnie". Ty Dawidku lepiej nie wychylaj
się z tym różańcem na szyi. Różańca na szyi się nie nosi,
szwankują ci kompetencje międzykulturowe. Siedź w Kijowie na
Majdanie i trzymaj ręce na portfelu nie wychylaj się z tym swoim
udawanym, paryskim akcentem, zresztą Chachłów ten akcent nie razi.
-No to Samuelek poliwaj, tolki nie preliwaj! Sława
Ukrainie, gerojom sława!
"Naływajmo bratja kryształewi czaszy
szczob szabły ne brały, szczob puły mynały
hoływonki naszy."- nucili zgodnym chórem już
całkiem zalani hipsterzy w swetrach.